TOKSYNY – Mleko, jako przykład łamania praw natury


Chciałbym przytoczyć przykład, który pozwoli zrozumieć całe zagadnienie. Wykorzystajmy w nim mleko, jako powszechny produkt odżywczy.  Człowiek nauczył się pić mleko oraz spożywać produkty mleczne przez okres całego swojego życia. Do tychże produktów zaliczamy sery, jogurty, kefiry i twarogi. Na mleko składa się białko (kazeina), cukier mleczny (laktoza), tłuszcz mleczny i mucyna. Znajdują się w nim również minerały, sole, witaminy i pierwiastki śladowe.

Na początku życia ludzie przyjmują mleko jako źródło substancji budulcowych, energii, substancji odpornościowych i witamin – chodzi o mleko matki, a więc ludzkie mleko. Później ludzie piją mleko i jedzą produkty mleczne, ponieważ zawierają one białko, a ostatnio przede wszystkim jako źródło wapnia. Mleko jest również cennym nośnikiem witaminy D.
Innym powodem konsumpcji mleka, podawanym przez ludzi jest obecność żywych kultur laktobakterii w produktach, które zostały poddane fermentacji. Wcześniej pozostawiało się mleko, aby skwaśniało i można je było przechować. Do dziś preferowane są zdrowotne właściwości kwaśnego mleka.
Człowiek różni się, jeżeli chodzi o picie mleka, od pozostałych istot żywych na tej planecie – w tym również od ssaków. Żaden ssak nie przyjmuje mleka, pochodzącego od innego ssaka, kiedy kończy się u niego okres karmienia.

Ogromną popularność mleko zdobyło w czasach wczesnego kapitalizmu w Anglii, gdzie ludzie odżywiali się bardzo skromnie i bardzo niezdrowo. Mieszkali w suterenach bez dostępu słońca, a więc i bez źródła witaminy D. Codziennie pracowali po 16 godzin w bardzo niehigienicznych warunkach, już od wczesnego dzieciństwa. Z tego okresu pochodzą opowieści o zagrożeniu krzywicą – tzw. Angielską chorobą (rachitis).
Mleko pozwalało zatrzymać proces powstawania tej straszliwej choroby oraz umożliwiało dzieciom przeżycie w tych niezdrowych warunkach. Było w miarę dobrze dostępne i niedrogie. Później do jego popularności dołączyły się badania wśród „wiekowych” osób, prowadzone na początku XX wieku. W miejscach, gdzie takich osób było najwięcej – górach bułgarskich i na Kaukazie – powszechnie spożywano kwaśne produkty mleczne, np. kumys z mleka klaczy lub kwaśne krowie mleko. Jako sprawcę procesu fermentacji odkryto mikroorganizm z rodzaju laktobakterii, który zyskał znaczną popularność.

Dziś produkty, zawierające laktobakterie (laktobacillus), są przedmiotem olbrzymiej reklamy, a przez to masowej konsumpcji. Ludzie są bombardowani reklamą, promująca mleko i produkty pochodzenia mlecznego, które są określane jako niedające się zastąpić żadnym innym, zdrowszym produktem. Ekonomia rolnictwa, głównie z terenów europejskich, jest nastawiona na produkcje mleka i wyrobów mlecznych.

W rzeczywistości spożywanie mleka i jego pochodnych po zakończeniu okresu karmienia jest źródłem wielu problemów zdrowotnych, z którymi spotykamy się u dzieci i młodzieży. Tłuszcz mleczny nie jest potrzebny organizmowi, ponieważ człowiek powinien obniżać spożycie tłuszczów zwierzęcych i to bardzo radykalnie. Białko mleczne również nie jest potrzebne w dzisiejszych czasach dla rozwoju europejskiego człowieka, który jest przejedzony białkami pochodzenia zwierzęcego. Wręcz przeciwnie, powinien dokładać wielkich starań, aby obniżyć jego spożycie.

Mucyna – śluz mleczny – jest substancją w ogóle niewykorzystywana przez organizm i na dodatek jest trudna do zlikwidowania. Cukier mleczny jest wygodnym pożywieniem dla laktobakterii, znajdujących się w naszych drogach jelitowych. Wykorzystują go także producenci przetworów mlecznych, ponieważ może on zakwaszać in vitro, a dzięki temu rozmnażają się laktobakterie, obecne w tych produktach.
W przetworach mlecznych znajduje się Acidophilus bifidus, Acidophilus bulgaricus i pozostałe typy acydofilnych bakterii. Niektóre opracowania zwracają uwagę na przyjazny wpływ tych mikroorganizmów na system immunologiczny jelit, i nie tylko na nie, ponieważ znajdują się również w błonach śluzowych układu rozrodczego. Tutaj funkcjonują jako strażnicy, którzy swoimi substancjami eliminują drobnoustroje, które są dla błon śluzowych zbyteczne.
Niewątpliwie Acidophilus jest znaczącym czynnikiem w systemie immunologicznym tkanki jelitowej i pochwy, a przez to w systemie odpornościowym całego organizmu. Z tej przyczyny możliwe byłoby powiązanie spożywania sfermentowanych produktów mlecznych z tym immunologicznym zjawiskiem. Jednak takie mechaniczne zestawienie nie jest w rzeczywistości uzasadnionym zabiegiem.

Na podstawie przeprowadzonych badań, można sądzić, że tylko niewielka ilość tych mikroorganizmów obecnych w pożywieniu dociera do jelita, gdzie osiada w mikroflorze jelitowej zaledwie na okres kilku minut. Później mikroflora wraca do dawnego składu, który jest zależny od zupełnie innych czynników, niż te, które decydują, o tym, czy w potrawie znajdują się wspomniane bakterie, czy też nie. Podsumowując – wielka liczba laktobakterii, znajdujących się w pożywieniu przez dłuższy okres nie wpływa w sposób ciągły na mikroflorę naszego jelita. Jeśli chcielibyśmy zachować w jelicie potrzebną ich ilość, konieczne są inne zabiegi, niż kreowanie prostego, mechanicznego wyobrażenia o ciągłym dostarczaniu mikroflory i przeprowadzaniu odpowiednich szczepień.

Mikroflory pochwy stwierdzenie to dotyczy podwójnie, albowiem tam mikroorganizmy, pochodzące z pożywienia, nie docierają. Wszczepianie do mikroflory sfermentowanych substancji ma sens w przypadku ostrych infekcji lub po kuracji antybiotykowej czy innych tego typu ingerencji w mikroflorze jelitową. W czasie krótkotrwałej aplikacji tych mikroorganizmów, możemy dojść do pierwotnego jej stanu. Jeśli jednak w jelicie utrzymują się czynniki powodujące dysbioze, poprzez pożywienie nie jesteśmy w stanie zmienić tej sytuacji.

W czasie spożywania mleka, a przede wszystkim produktów mlecznych (twarogów, serów i innych), dochodzi do sytuacji, w której organizm musi większość substancji w nich zawartych rozłożyć, bowiem wcale ich do swojego funkcjonowania nie potrzebuje. W dojrzałym wieku człowiek już nie posiada odpowiedniego „wyposażenia”, pomagającego w likwidacji poszczególnych składników mleka. Dochodzi do tego, że w tkankach powstaje śluz i odkładają się w nim pozostałości mlecznych metabolitów, przede wszystkim tłuszczu mlecznego, kazeiny i mucyny, co zmienia funkcje tychże tkanek. Zjawisko to zachodzi w śluzówkach całego ciała, ale również w pozostałych narządach.

Śluz mleczny, białko mleczne i mleczny tłuszcz stanowią materiał dla powstania ognisk zakaźnych. Pokrywają one błony śluzowe, przedostają się do warstw podśluzówkowych i przyczyniają się do powstawania egzem, przewlekłych stanów zakaźnych w drogach oddechowych, przewlekłych dolegliwości trawiennych lub zmian w układzie naczyniowym.

Należy sobie zdać sprawę, że do produkcji 1 kg sera potrzebujemy 10 kg mleka, a to oznacza, że przy dużej konsumpcji tego rodzaju produktów w rzeczywistości do naszego organizmu wprowadzamy niedopuszczalną liczbę mlecznych składników. W ogniskach znajdują się w ten oto sposób różne drobnoustroje, jak paciorkowce, gronkowce, salmonella, borrelia, grzyby, wirusy, infekcje przenoszone przez zwierzęta, które pod warstwą śluzu stają się niedostępne dla systemu immunologicznego oraz dla lekarstw. Powstaje przez to chroniczne obciążenie naszego organizmu przez drobnoustroje i ich substancje toksyczne.

Powyższe słowa mogą wywołać wrażenie, że mleko jest substancją trującą, która powoduje poważne dolegliwości zdrowotne. Oczywiście, że nie jest to substancja ani trująca, ani też szkodliwa, ale ilość spożywanego mleka jest zazwyczaj wyższa niż ta, którą organizm jest w stanie tolerować. Przede wszystkim jednak, w tym przypadku człowiek złamał prawa natury.

Każda substancja pokarmowa ma w ludzkim jedzeniu swój ,,odtruwacz”, który do pożywienia jest dodawany w czasie gotowania, lub też po prostu jest w nim zawarty. W przypadku mleka krowiego ,,odtruwacz” znajduje się w samym produkcie i nazywa się serwatka (maślanka). Chodzi o substancję, która pozostaje po wytrąceniu białka, tłuszczów i mucyny, czyli w procesie, który jest wykorzystywany w produkcji twarogów i serów. O ile samo mleko jest konsumowane w małej ilości, i w naturalnej postaci, nie powoduje wyżej opisanych problemów, nie jest przyczyną kumulowania mucyny i kazeiny. W momencie, kiedy człowiek zaczyna mleko przetwarzać, głównie ze względu na walory smakowe, pozbawia zarówno je jak i produkty mleczne owych wspomnianych już ,,odtruwaczy”.

 

 

 

Źródło: Detoksykacja w praktyce według dr Josef Jonasa

 

 

 

Facebook Comments