Szczepienia przeciwko wzw typu B, skutki i tragedie


Na oficjalnej stronie informacyjnej https://szczepienia.pzh.gov.pl/szczepionki/wzw-b/ czytamy, że żółtaczka typu B jest jedną z najgroźniejszych chorób, które atakuje człowieka. Czynnikiem zakaźnym jest wirus HBV, czyli Hepatifis B Virus, a zarażenie następuje poprzez bezpośredni kontakt z krwią osoby chorej na wzw B, kontakty seksualne z osobą zarażoną, niewyjałowiony sprzęt medyczny oraz używanie tych samych strzykawek przez narkomanów.
Jakoś trudno mi uwierzyć, że są to czynniki, które wymuszają podawanie tej szczepionki wcześniakom i pozostałym noworodkom. Może wygląda to tak: nie ma możliwości, aby zaszczepić wszystkich dorosłych, wiec szczepimy noworodki i niemowlęta?
Skoro choroba jest tak zaraźliwa i groźna, jak podaje portal, dlaczego dotąd nie zabrano się za nią z takim zapałem jak za odrę, krztusiec, polio, wirusa ebola?
Co ważne, kobieta w ciąży może zarazić płód, ale przecież są testy, które wykazują, czy przyszła matka jest nosicielem wirusa HBV, czy nie. I wtedy wydaje się zasadne podanie noworodkowi właściwej szczepionki.

Na stronach wyżej podanego serwisu padają również słowa o niezwykłej wręcz skuteczności szczepionek przeciwko wzw B oraz o całkowitym ich bezpieczeństwie. Bezpieczna szczepionka oznacza (tak ja to rozumiem), że trwale zapobiega zakażeniom wirusem żółtaczki oraz nie powoduje żadnych trwałych skutków ubocznych.
l jakby „zupełnie nieistotne” jest to, że mamy kilka szczepów wirusa żółtaczki, że on mutuje i staje się nowym wirusem. A szczepionka nie zmienia swojego składu. To tak, jakby klucz przestawał pasować do zamka i zapadki przestały się otwierać. Czyli mamy klasyczną odezwę do potencjalnych klientów: przedstawiono problem w czarnych barwach, opisano tragiczne skutki choroby, a na końcu wychwalono niebywałą skuteczność i bezpieczeństwo szczepionki.

A jak będzie wyglądać nasz punkt widzenia, kiedy uda nam się dotrzeć do kilku źródeł medycznych rzucających trochę cienia (lub światła) na kwestię bezpieczeństwa szczepień wzw B?

W książce dr Aleksandra Kotoka „Bezlitosna immunizacja” czytamy, że przechorowanie tej formy żółtaczki pozostawia trwałą odporność. U ponad 80 proc. chorych przebieg choroby kończy się pełnym wyzdrowieniem, bez skutków ubocznych (inne źródła, jak np. podręczniki immunologii, podają, że w granicach 90-95 proc.). Szacuje się, że przedział 1-4 proc. przewlekle chorych staje się trwałymi rezerwuarami i nosicielami tego wirusa.

Kilka badań medycznych dotyczących szczepień przeciwko wzw B powinno zachęcić do refleksji. Jednym z nich jest Durafion of Hepafitis B lmmunity in Low Risk Children Receiving Hepafifis B Vaccinafions From Birth („Czas trwania odporności na zapalenie wątroby typu B u dzieci niskiego ryzyka otrzymujących szczepionki przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B od urodzenia” https://insights.ovid.c0m/crossref?an=OO00ó454-200407000-OOO11 ).
Cytuję: Anty-HB zniknęły w wieku 5 lat u większości dzieci szczepionych od urodzenia szczepionka przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Chociaż większość dzieci wykazywała pamięć immunologiczną, jedna trzecia nie wykazała anamnestycznej odpowiedzi na dawkę przypominająca.
Przeciwciała powstałe w wyniku szczepienia zanikają… Szczepione są noworodki, których układy w organizmie dopiero się dostosowują do warunków zewnętrznych. Np. układ pokarmowy może trawić tylko pokarm mamy, układy kostny i mięśniowy nie są jeszcze przygotowane do dynamicznego ruchu. l żaden rodzic nie karmi noworodka golonką i karkówką z grilla, bo chce, aby syn był siłaczem, gdy dorośnie. Ale z powodu jakichś dziwnych przesłanek świat medycyny nie ma w ogóle wątpliwości, że układ odpornościowy noworodków i niemowląt jest doskonale przygotowany do potężnych obciążeń spowodowanych szczepieniami.
Jaką odpowiedź immunologiczną da niedojrzały układ odpornościowy malutkiego dziecka?
Czy nie skończy się to nadmiernym stymulowaniem, przeciążeniem tego układu? Czyż nie jest tak, że Natura przewidziała wsparcie dla niedojrzałego układu odpornościowego poprzez przekazywanie przeciwciał od matki z wykorzystaniem łożyska w czasie ciąży, a później odpowiednio przygotowując pokarm rodzicielki do wzmacniania odporności dziecka?
Czy szczepienia wzw B są tylko „skuteczne i bezpieczne”, czy też skrywają mroczne tajemnice?

W badaniu A case-control study of serious autoimmune adverse events following hepatífis B immuniza- l tion. („Badanie kontrolne ciężkich przypadków autoimmunologicznych zdarzeń niepożądanych po immunizacji przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B” https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16206512/ ) czytamy, że: Dorośli otrzymujący szczepienie HBV mieli znacznie zwiększony iloraz szans na stwardnienie rozsiane, zapalenie nerwu wzrokowego, zapalenie naczyń, zapalenie stawów, łysienie, toczeń rumieniowaty, reumatoidalne zapalenie stawów i małopłytkowość.

Praca „Ewolucja stwardnienia rozsianego we Francji od początku szczepienia przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B” (Evolution of multiple sclerosis in France since the beginning of hepatifis ‘b vaccination, https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4266455/ ) przedstawia wyniki dwunastoletnich badań prowadzonych we Francji. Dotyczyły one związku pomiędzy masowymi szczepieniami przeciwko wzw B a bardzo licznymi przypadkami stwardnienia rozsianego u zaszczepionych osób (wcześniej nie notowano tak gwałtownego przyrostu). Cytuję: Dane dostępne we Francji pokazują zatem wyraźny sygnał statystyczny na korzyść związku przyczynowego między zdarzeniem szczepionki HB a pojawieniem się stwardnienia rozsianego z maksymalną korelacją w ciągu 2 lat po immunizacji.
Może warto się zawsze dobrze zastanowić i przemyśleć, czy dana szczepionka jest niezbędnie do szczęścia nam czy producentowi? W tej pracy możemy zapoznać się ze skutkami chorobowymi powiązanymi ze skutkami szczepień wzw B: „Seria przypadków niepożądanych zdarzeń, pozytywnego ponownego wywołania objawów i zdarzeń u bliźniąt jednojajowych po szczepieniu przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B: analiza bazy danych systemu zgłaszania zdarzeń niepożądanych szczepionki (VAERS) i przegląd piśmiennictwa (A case-series of adverse events, positive re-challenge of şymptoms, and events in identical twins following heipatitis B vaccinafion: analysis of the Vaccine Adverse Event Reporting System (VAERS) database and literature review https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15638050).
Wnioski z badania są dość niepokojące, cytuję:
HBV wiązało się z wieloma poważnymi stanami i pozytywnym ponownym prowokowaniem lub znacznym zaostrzeniem objawów po immunizacji. Zanotowano 415 przypadków artretyzmu, 166 reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS), 130 zapaleń rdzenia kręgowego, 4 tocznia rumieniowatego układowego (SLE), 100 zapaleń nerwu wzrokowego, 101 zespołu Guillaina-Barrégo (GBS), 29 kłębuszkowego zapalenia nerek, 283 pancytopenii i trombocytopenii,183 przypadki stwardnienia rozsianego (MS) oraz zapalenia stawów u bliźniąt jednojajowych.

A jak w Polsce wygląda kwestia szczepień przeciwko HBV?
Noworodki otrzymują je, jako obowiązkowe w pierwszej dobie życia (poza naszym krajem jeszcze Bułgaria i Rumunia szczepią w pierwszej dobie; pozostałe kraje podają tę szczepionkę w 2-4 miesiącu życia, jako nieobowiązkową).
W Polsce jest stosowany Euvax B (niestosowany w USA ani krajach Europy Zachodniej). Jest to szczepionka koreańskiego producenta LG Life Sciences. Badania IV-tej szczepionki były prowadzone na niewielkich populacjach w Pakistanie i Argentynie, a więc w rejonach, gdzie dość trudno o rzetelną rejestrację ewentualnych powikłań poszczepiennych i zdarzeń niepożądanych. Nie przeszkodziło to jednak w tym, aby szczepionka wygrała przetarg z produktem Engerix. Jedynym kryterium była cena. Czyli produkt tańszy i mniej sprawdzony ograł lepszego, sprawdzonego rywala. Nawet przeciwne stanowisko lekarzy-konsultantów nie przekonało urzędników, którzy podjęli decyzję o zakupie Euvaxu B. l tak Euvax B wkroczył na polskie porodówki wprowadzając zamęt, strach i rozpacz.
Nawet kilka zgonów noworodków nie spowodowało wstrzymania dalszego podawania tego produktu. A powinno tak być, że w opisanej sytuacji stosowanie preparatu jest natychmiast wstrzymane, do czasu wyjaśnienia wszystkich zdarzeń.
Syropek i czopek nadzór farmaceutyczny jest w stanie wycofać w mgnieniu oka, ale szczepionka, która może bardzo zaszkodzić, nie podlega, jak widać, prawom zdrowego rozsądku i procedurom farmaceutycznym.
Portal https://szczepienie.info/  zadał pytanie Ministerstwu Zdrowia w sprawie dokumentacji:Na jakiej podstawie wprowadzono szczepienie przeciwko wzw B w Polsce W 1996 roku? Odpowiedź, jak na polskie warunki, była bardzo rzeczowa i wylewna: „Ministerstwo nie posiada żadnej dokumentacji w tym zakresie”. (źródło: http://szczepienie.info/ministerstwo-zdrowia-nie-posiada-dokumentow-uzasadniajacych-szczepienie-wzw-b/ ). No cóż, nieco szokujące, ale któż by się tym przejmował, tam, na „górze”. Okazuje się (nie po raz pierwszy), że ważniejsza jest ekonomia i zysk niż zdrowie i życie ludzi. Zwłaszcza tych najmniejszych.

 

 

 

Źródło artykułu: Zdrowie bez leków
Autor: Przemysław Cuskeod dwudziestu lat zajmuje się tematyką szczepień oraz terapii naturalnych. Opracował wiele publikacji podnoszących problem bezpieczeństwa szczepień.

 

 

 

 

Facebook Comments