Medycyna… jaka jest i jak było z nią od początku


Na początku XIX wieku była medycyna. Nie dzielono jej na współczesną i starożytną, konwencjonalną i naukową. Nie nazywano jej szarlatanerią. Była tylko medycyna skuteczna i nieskuteczna. To pacjent decyduje i wybiera.
Dawna medycyna leczyła za pomocą ziół, akupunktury, homeopatii, nastawiania kręgosłupa i wielu innych metod czy szkół terapeutycznych. Nie była doskonała, zawierała elementy, które należało zmienić i poprawić. Była to medycyna przyjazna człowiekowi, pacjent był w niej najważniejszy.

W epoce industrializacji i rozwijającego się przemysłu opanowano technologię przetwarzania ropy naftowej. Przemysł petrochemiczny gwałtownie potrzebował wolnych rynków zbytu. Z rafinowanej ropy naftowej produkowano praktycznie wszystko. Dla nikogo nie jest tajemnica, że większość leków powstaje na bazie rektyfikacji ropy naftowej.
Surowiec jest tani, leczenie relatywnie drogie. Zatem opłaca się leczyć pacjentów długo i drogo. Pacjent zdrowy nie generuje zysków, jest nieopłacalny finansowo. W tym świecie drapieżnego kapitalizmu potrzebnych było wielu pacjentów. Najlepiej, gdyby chore było całe społeczeństwo. Podjęto więc starania, aby potrzebę leczenia wzbudzić u zdrowych, ale potencjalnie chorych ludzi. Wmówiono społeczeństwu, że powodem miażdżycy jest tłuszcz zawarty w diecie, a miarą zagrożenia – poziom cholesterolu w surowicy (wtedy uznawany za prawidłowy był poziom 320 mg/dl). Wprowadzono na rynek farmaceutyczny leki obniżające poziom cholesterolu – statyny. Należało je sprzedać z dużym zyskiem. Obniżono więc arbitralnie, bez badań naukowych, poziom referencyjny cholesterolu. Dziś wynosi on dużo poniżej 200 mg/dl. Zyskano przez to całe rzesze potencjalnych klientów. Tak powstało cholesterolowe kłamstwo.

Kartele farmaceutyczno-spożywczy

Jełczenie tłuszczów, kwaśnienie mleka, fermentacja żywności były przyczyną ogromnych finansowych strat. Transport żywności na duże odległości wymagał stosowania środków konserwujących. Technologia zaawansowanych procesów przetwarzania żywności wymagała stosowania szkodliwych, lecz skutecznych domieszek.

Rodzący się wielki przemysł farmaceutyczny podchwycił ideę Pasteura o zwalczaniu patogenów. W tym celu produkowane związki chemiczne były wprowadzane na rynek farmaceutyczny jako opatentowane leki.
Aby uzyskać dominację, zaczęto zwalczać ziołolecznictwo. Z czasem usunięto je nawet z programów nauczania na uczelniach medycznych. Stosujących zioła lekarzy nazywano szarlatanami. Zaczęto nagłaśniać przypadki niewłaściwego stosowania ziół. Straszono pacjentów, że zioła to trucizny. Osiągnięto zamierzony efekt. Dziś ziołolecznictwo jest tylko marginalną częścią medycyny.

Mówimy tu o ziołolecznictwie jako o przypadku szczególnym. Dotyczy to jednak wielu prostych leków i wielu metod medycznych. Prostych substancji, takich jak woda utleniona, rivanol, witamina C, nie można opatentować. Nie generują zysków. Są skutecznie usuwane z aptek, a ich stosowanie jest zabronione. Bezpardonowo walczy się z akupunkturą, homeopatią i innymi metodami leczenia. Ośmiesza się stosujących takie leczenie lekarzy.
Restrykcje, jakim poddawani są lekarze i pacjenci, skutecznie odstraszają od stosowania zabronionych leków i metod. Kampania dezinformacyjna trwająca blisko 150 lat, a także fałszowanie badań naukowych, zrobiły swoje. Przemysł farmaceutyczny zawarł przymierze z przemysłem spożywczym. Ten Super Kartel generuje niewyobrażalne zyski. Pieniądze, których sprytnie i celowo używa, stawiają go w roli potężnego Super Rządu. Skutki są oczywiste i nie zamierzam ich komentować.

W takich czasach żył i pracował Louis Pasteur, jego poglądy i naukowe prace trafiały na podatny grunt i były oczekiwane przez rodzący się przemysł przetwórstwa spożywczego i przemysł farmaceutyczny. Pasteur obciążył patogeny pełną odpowiedzialnością za powstawanie i wywoływanie chorób, a walkę z nimi uznał za najważniejsze cele terapii medycznych. Zanegował rolę i znaczenie środowiska, czyli terenu – czyli fakt, że te same patogeny w określonych warunkach będą inwazyjne, a w innych nie.
Jeżeli groźne wirusy lub bakterie zainfekują organizm słaby, wyniszczony, o nieaktywnym układzie odpornościowym, to choroba powstanie i rozwinie się gwałtownie. Aktywny i silny układ obronny nie dopuści do rozwoju infekcji. Widać to wyraźnie w czasie nawet zwykłej epidemii grypy, gdzie rozkład zachorowań premiuje osoby zdrowe i aktywne. Prezentowany przez Pasteura pogląd zakładał walkę z patogenami za pomocą antybiotyków i innych leków chemicznych.

W takim to klimacie medycyna holistyczna, która nie wymaga objawowego stosowania środków chemicznych, stała się nie tylko niepotrzebna, ale i niebezpieczna dla przemysłu farmaceutycznego. Zaczęto ją zwalczać na wszelkie możliwe sposoby. Ponadrządowe kartele dążyły do utworzenia scentralizowanej formy zarządzania medycyna. Bilans wykazał, że większe zyski generuje przewlekłe leczenie pacjenta, a nie przywracanie mu zdrowia. Starano się różnymi metodami zwiększać liczbę potencjalnych konsumentów leków. Osiągano to obniżaniem norm referencyjnych substancji wskaźnikowych, takich jak poziom glukozy czy cholesterolu. Jednym słowem stworzono:

Centralny System Zarządzania Chorobą

American Medical Association (Amerykańskie Towarzystwo Medyczne), za którym stał potężny koncern farmaceutyczny, zleciło Abrahamowi FIexnerowi ujednolicenie systemu nauczania medycyny i scentralizowanie jej zarządzania. Rozumiano to jako proces likwidacji niewygodnych, czyli nie przynoszących zysków gałęzi medycyny. Raport Flexnera został opublikowany w 1910 roku. Od tego momentu datuje się zarządzanie medycyna poprzez finansowe korporacje. Władza pieniądza obowiązuje we wszystkich dziedzinach, szczególnie na polu badań naukowych. Z uwagi na ogromne koszty finansowane są one głównie poprzez kartel farmakologiczny i spożywczo-przemysłowy. Wyniki badań muszą spełniać założone tezy zleceniodawców. Przekreśla to rzetelność badań i w konsekwencji ich wyniki końcowe.

W ten sposób zniszczono medycynę, której nadrzędnym celem jest dobro pacjenta. Wprowadzono za to determinowany zyskami Centralny System Zarządzania Chorobą. Abraham Flexner dobrze wykonał swoje zadanie.
W bardzo krótkim czasie zniknęły wszystkie szkoły medyczne nauczające homeopatii, ziołolecznictwa, akupunktury i osteopatii. Wtedy te nauki były nazywane medycznymi, dziś nazywamy je medycyną niekonwencjonalną, a czasem szarlatanerią. Chroniąc lekocentryczny system medyczny, rozpętano nagonkę przeciwko tym metodom i terapiom. Zabroniono stosowania leków i metod, które władze medyczne uznały za nienaukowe. Stosowano kary dla niepokornych. Najgorsze było ośmieszanie lekarzy i ostracyzm. Takie postępowanie obowiązuje do dziś.
Chcąc sprzedać leki objawowe i objawowe metody leczenia, nazywa się je naukowymi. Reklamuje się je otwarcie i nachalnie pod hasłem „medycyna faktu” w myśl zasady, że kłamstwo powtarzane staje się prawdą. Komentarz niepotrzebny. Popatrz w telewizor. Broń Boże nie myśl za dużo.

Więźniowie strachu

Trudno pokonać strach przed możliwością pozbawienia prawa wykonywania zawodu lekarza. Nie ma odwołania od orzeczenia Naczelnego Sądu Lekarskiego. Dezintegruje to skutecznie środowisko lekarskie. Strach rządzi sumieniem. Nawet przekonanych i myślących lekarzy skutecznie wiążą procedury postępowania. Za ich złamanie traci się pracę i dobre imię.
Aktualnie obowiązująca medycyna współczesna bardzo skutecznie dba o poziom wyszkolenia lekarzy. Otrzymują oni imiennie adresowaną wiedzę w postaci streszczeń prac naukowych, poradników, wykładów sponsorowanych czy wiedzy internetowej. Wykładowcy nie mają prawa nauczać niezgodnie z obowiązującymi kanonami. Oni też się boją, więc nie szukają wiedzy, której posiadanie jest niemile widziane.

Jako pacjenci chcemy wierzyć medycynie. To ona ma nas bronić, leczyć i dawać bezpieczeństwo. Chcemy i musimy w nią wierzyć. Medycyna współczesna nazwała się medycyną faktu. Nie można nie wierzyć w fakty. Instytucje medyczne bardzo skutecznie przestrzegają ustanowionych przez siebie praw i zarządzeń. Stoi za tym cały aparat represji. Można zrozumieć, że obowiązuje to w stosunku do lekarzy, gorzej, że represje dotyczą także pacjentów, których pozbawia się prawa do leczenia i diagnostyki. Po prostu wyrzuca się ich z systemu leczenia. To, wraz z dogmatem nieomylności medycyny, stanowi bardzo skuteczny straszak. Niewielu pacjentów chcących leczyć się holistycznie odważy się na ryzyko wyrzucenia z refundowanej części świadczeń zdrowotnych.

Usługi holistyczne, te niedozwolone, są zawsze w całości pełnopłatne. Niewielu polskich pacjentów na nie stać. Inaczej jest np. w Niemczech i Szwajcarii. Niby też jesteśmy w Europie… ,ale jak innej.

Wprowadzono obowiązujące standardy postępowania i procedury medyczne we wszystkich jednostkach chorobowych. Przez to – wolny tylko z nazwy – zawód lekarza został zdefiniowany, ograniczony i zniewolony. Za nieprzestrzeganie arbitralnie ustanowionego prawa lekarz jest karany. Niestety karany jest także pacjent.
Badania naukowe są sponsorowane. Lekarze współcześni są skutecznie dezintegrowani przez strach i dezinformowani przez sponsorowaną wiedzę, której nie muszą szukać, mają ją „podaną na tacy”. Na szczęście są jeszcze lekarze, którzy leczą pacjentów zgodnie z sumieniem, aktualnym zasobem wiedzy i w dobrej wierze.

Medycyna współczesna kontra medycyna holistyczna

Medycyna współczesna ma niewątpliwie wielkie sukcesy. Posługuje się wspaniałą aparaturą ratującą życie i przywracającą zdrowie w chorobach ostrych. Medycyna współczesna, tak w Polsce, jak i na całym świecie, zarządzana jest w sposób niejawny poprzez finansowe korporacje. Musi generować pokaźne zyski finansowe. Nadal obowiązujący system zarządzania chorobą wymusza konieczność stosowania leczenia objawowego skutkującego tylko w chorobach ostrych i medycynie naprawczej. Nie powoduje wyleczenia żadnej z chorób przewlekłych.

Medycyna holistyczna leczy holistycznie, posługując się w diagnostyce i terapii zasadami medycyny ortomolekularnej i mitochondrialnej. Pozwala to na głębokie zrozumienie procesów funkcjonowania organizmu w mikroskali procesów metabolicznych. Umożliwia to wdrażanie metod regenerujących i naprawczych organizm w jego podstawowych funkcjach. Pozwala to nam na stosowanie leczenia przyczynowego.

Na chorej planecie trudno zdrowo żyć. Wyjałowiona Ziemia nie zawiera –  jak kiedyś – odpowiednich minerałów. Zawiera za to wiele metabolicznych trucizn, które powstały w trakcie bezmyślnej, rabunkowej gospodarki człowieka. Zatem musisz się suplementować.

„Musisz zrezygnować z przetworzonej żywności i powrócić do sposobu odżywiania i stylu życia zgodnego z prawami natury. Musisz w swoje ręce wziąć odpowiedzialność za zdrowie życie. Wtedy pokonasz choroby cywilizacyjne i pokonasz raka”.

– Johanesonem F. Coy – odkrywcą genu TKTL-1

 

 

Źródło: „Odwracanie procesów nowotworowych” – Andrzej Więckowski, Adam Przygoda

Facebook Comments